Ślicznotki ze zdjęcia z pewnością nie trzeba Wam przestawiać, ale pro forma muszę to uczynić.
Gosia pojawiła
się w moim życiu na początku roku - do tej pory nie pamiętam jak natrafiłam na
"Mąż potrzebny na już", mogę jedynie przypuszczać, że moją desperacką
osobowość przyciągnął tytuł. Zaczęłyśmy pisać prywatnie i teraz wiem, że z
każdą sprawą - nawet najbardziej osobistą mogę się do niej zwrócić. Zyskała
miano mojej osobistej terapeutki i doradcy od spraw beznadziejnych. Jest to
osoba zawsze chętna do pomocy i do wszelakiego rodzaju zabaw. Ciepło bije od
niej na kilometry! Lovju :*
