Debiuty literacki - jedni je kochają, inni nienawidzą. Jedne są udane, wróżą świetną karierę literacką autorowi, a inne...cóż, odchodzą w zapomnienie, a twórca po porażce usuwa się w cień. Osobiście podchodzę do nich chętnie, jednak z pewnego rodzaju rezerwą. Dlaczego? Wszak nigdy nie wiesz, jak to się skończy. Możesz żałować czasu poświęconego na lekturę, albo żałować, że powieść tak szybko dobiegła końca.
Tym razem sięgnęłam po "Nie widując gwiazd" Agaty Piechoty - zakochanej w mieście Wrocław specjalistki ds. publikacji cyfrowej. Agata pisze od zawsze. W końcu zebrała się na odwagę i wysłała powieść do wydawnictwa. Czy dobrze zrobiła?
